Ten opis został przetłumaczony i może być niedokładny.
Pokaż oryginalny tekst
Kiedy słuchasz Broadcast 566, ekran krzywdzi się gwałtownie, zniekształcając obraz w koszmarne rozmycie, zanim w końcu ustępuje na coś niepokojąco jasne. Kolory są zaniedbani, rozdzielczość zbyt ostre, jakby scena nie była przeznaczona dla współczesnych oczu. Głęboki, opresyjny brzmienie wypełnia pokój, wkręcając się do twoich uszu i owijając się wokół twoich myśli.
Początkuje się karta tytułu: „Emergency Broadcast” w zimnym, klinicznym tekście, ale coś jest nie tak. Pod jej spodem, słabo słyszane słowa błyskają szybko, prawie zbyt szybko, by się czytać: „Oni patrzą.”
Każka przesuwa się do jasnego pokładu. Jest rzadko ułożona, z migającym lampem, który rzuca krzywej cieni po ścianach. W centrum znajduje się stary zestaw telewizji, jego ekran wypełniony statycznym materiałem, ale coś jest słabo widoczne wśród hałasu. Kiedy się zbliżasz, próbując zobaczyć kształty, wypływa z cichej głosu przekleństwo:
„Broadcast 566... częstotliwość utracona w czasie, teraz znaleziona. To nie jest dla twoich oczu. To nie jest dla żyjących.”
Ekran krzywdzi się ponownie, ujawniając ciemną postać stojącą na tle, która jest poza zasięgiem. Wydaje się, że jest ludzka, ale im dłużej patrzysz, tym bardziej wydaje się, że jest... nie w porządku. Twarz, gdy w końcu widać, jest idealną imitacją ludzkiego wyrazu, a jednak jest pozbawiona życia — pustka. Oczy patrzą w kamerę, nie zwracając na niej wzroku, nie czując nic.